Blog

Dietetyka, a drobne przewinienia nie wpłyną na to,

Dorota_frontczak , Michał Paciorkowski goni Łukasza Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Rozpuszczony sukcesami w zrzucaniu wagi, zacząłem robić coś, co w potocznym języku można by określić mianem . Stwierdziłem, że skoro zrzuciłem 9 kg, to sam dam sobie radę i będę w ograniczonym zakresie korzystał z porad dietetyka, a drobne przewinienia nie łyną na to, że i tak zamieniam się w jednego ze stu najprzystojniejszych Polaków. Dobił mnie Tydzień, Który Wszyscy Zapamiętamy. Wyrwany sprzed telewizora telefonem z pracy, na kilka dni zapomniałem całkiem o diecie. Nie miałem kiedy i jak się normalnie odżywiać, bo nie opuszczałem stanowiska pracy przez kilkanaście godzin dziennie. Nie poszedłem może na kulinarny żywioł, ale pojawiły się pewne nieregularności, no i - co tu kryć - zarobił na mnie ajent telewizyjnego barku. O siłowni nie było mowy. W efekcie waga zatrzymała się na 94 kg. Katharsis nastąpiło kilka dni temu, kiedy

Polecane strony