Blog

Dla świętego spokoju poburczał swoje pod nosem, fi

Humanitaryzmu po chińsku. Dobrze rozumiem rozterki sportowców. Przygotowują się do takiej imprezy przez cztery lata; zdobycie olimpijskiego medalu oznacza sławę, chwałę i dożywotnią emeryturę. Najważniejsze decyzje podjęte zostały ponad ich głowami, przy pełnej akceptacji militarnych i gospodarczych potęg. Niby każdy dla świętego spokoju poburczał swoje pod nosem, filuternie pogroził palcem, że trzeba by poprawić to i owo... Przestrzegać praw człowieka... Poluzować reżimową dyscyplinę... Podpisać kilka zobowiązań... Na czas igrzysk odblokować internet... Ale Chińczycy nic sobie z tego nie robią, śmiejąc się w kułak: tak więc poznaliśmy prawdę o stosunku świata do cierpienia Tybetu, o dobrej woli USA, Anglii, Francji czy Niemiec, o międzynarodowej solidarności i trwałości obietnic na temat wywierania presji publicznej. Niestety, ta postawa niepokojąco przypomina mi deklaracje pomocy Polsce z 1939 roku i wynikające z nich postawy. Dlatego

Polecane strony