Blog

Grania zapomnianego rokendrola w dudniących piwnic

Refleksji nad faktami, które nie napawają optymizmem: praca muzyka jest w sumie chuja warta, a kasy ciągle za mało... Tym razem dupę uratował mi ZAiKS, dzięki któremu w sieć mego konta adło kilka dodatkowych tysięcy. A jednak nie uniknąłem przeczołgania się przez swoje: noszenia ciężkich gratów w temperaturze - 20, grania zapomnianego rokendrola w dudniących piwnicach, zdzierania sobie resztek głosowych strun i plucia ponadczterdziestoletnią krwią. Gadania z ludźmi do rana akurat to lubię, wreszcie chlania wszystko, co nie smaczy wódką - ku zbawiennej auto-anestezji. Ciężka trasa, ciężka walka, ciężko zarobiona kapusta. No cóż - a kto powiedział, że będzie łatwo? Przecież to kocham, przecież to moja pasja. No i poza tym: wszystko dla córeczki", jak powiedział kiedyś do mnie po uszy uśmiechnięty i upalony Brzóska, mistrz polskiego haiku. Dobrze pamiętam grudniową trasę 1998 z Kurami - Piotrkiem Pawlakiem i Jackiem Olterem; w ciągu

Polecane strony