Blog

Jest naprawdę? No cóż, oficjalnie akcentuje się pr

Tego deprymowania, może się mylę. Czuję raczej, że "tacierzyństwo" jest to takie słowo-klucz, słowo-miernik. Bo ojcostwo jako takie istniało zawsze, ale słowo to ma zupełnie inne konotacje, jest w ogóle z innej bajki. Wzór zaangażowanego ojcostwa odbierany jest jako przenoszenie wzoru matki na mężczyzn. Czy tak jest naprawdę? No cóż, oficjalnie akcentuje się przede wszystkim to, że ojcostwo może tworzyć nową jakość i na macierzyństwie wzorować się nie musi. A nieoficjalnie tak to właśnie wygląda - nawet jeśli ojciec będzie niańczył po ojcowemu to i tak będzie po uszy siedział w niańczeniu, czyli czymś co się powszechnie nie kojarzyło z górno-chmurnym ojcowaniem ale z przyziemnym słodkim i czułym mamusiowaniem. Jaka czynność taka nazwa, chciałoby się rzec. I nic w tym złego chyba nie ma. No chyba, że musimy mówić "och kochanie, ale męsko trzymasz tą butelkę", bo jeszcze się chłopaki zrażą i nam zniewieścieją... poprzedni blog

Polecane strony