Blog

Jeziora i pozostać tam przez godzinę; raz na parę

Piegami. W latach dziewiędziesiątych ubiegłego wieku - he, he - postanowiłem popracować nad zmianą pigmentacji. Pamiętam koszmarnie gorące lato roku 1994. Woda w morzu i w jeziorach była ciepła jak zupa; chodziły słuchy, iż wkurwione i głodne szczupaki mogą gryźć pływaków po jajach. Potrafiłem wypłynąć na środek jeziora i pozostać tam przez godzinę; raz na parę sekund robiłem leniwy, krokodyli ruch ręką lub nogą, żeby utrzymać się na powierzchni. Po dwóch miesiącach intensywnego opalania moja karnacja nabrała koloru jasnego brązu. Od tej pory coś się zmieniło. Owszem, na początku opalam się na czerwono, ale zaraz potem skóra mi ciemnieje. Muszę tylko pilnować, żeby za pierwszym razem nie zjarać się jak rak, bo zejdzie mi skóra chociaż już nie boli jak w dzieciństwie, kiedy wszystko piekło tak, że na noc matka musiała smarować mi plecy maślanką. Z jednej strony jest coś tandetnego w opalaniu. Gdy widzę te wszystkie brązowe

Polecane strony