Blog

Nie było o tym słowa. W szoku chwyciłem karabin, g

żyło tylko kilkudziesięciu Ukraińców, ale ta tragedia nas nie ominęła. Zdarzało się, że dorośli wyprawiali rodziny do miasteczka, a sami z bronią pilnowali dobytku przed banderowcami. Dzień po mojej przysiędze kolega powiedział mi, że Ukraińcy zamordowali mojego ojca. Nie miałem o tym pojęcia, bo w listach od rodziny nie było o tym słowa. W szoku chwyciłem karabin, granaty z magazynu i ruszyłem do domu się mścić. Na szczęście koledzy jakoś mnie powstrzymali. Trzy dni potem wyjechałem na front. Nasz brygada była ciągle w ruchu. Wzywano ją tam, gdzie trzeba było ostrzelać Niemców, zrobić wyłom w ich liniach czy powstrzymać kontratak. Ludzie przy haubicach mogli się najeść i wyspać, a ja ze zwiadem byłem na pierwszej linii, zawsze siedem kilometrów od baterii. Zanim artyleria zaczęła strzelać, trzeba było zbadać teren, oznaczyć pozycje przeciwnika. To było zadaniem moich ludzi. Ze mną był dowódca baterii i przez telefon wydawał

Polecane strony