Blog

Nie chcę sześć, mam sześć i pięć. Czarne mi wychod

Celu zakupienia farby do włosów.O.- To się nie uda - zabrzdąkał pan w sklepie dla profesjonalnych fryzjerów.No jak rany, w zmowie są ci faceci.- Da się. Dekoloryzuję ten ciemny brąz i nakładam coś na poziomie siedem na osiem, popielate.Pan rzucił okiem na Matkę i minę miał jak kot na puszczy.- Pani weźmie sześć.- Nie chcę sześć, mam sześć i pięć. Czarne mi wychodzi. - Zeznała Matka i prawda to jest. Matka od dwóch razy farbuje się sama, wychodzi jej równiej, niż u fryzjera, szybciej i w ogóle ale cholernie ciemno. No bo farba jest ciemna. U fryzjera też taka była.- Rozjaśniamy - Rzuciła kiedyś swojemu fryzjerowi.- O rety... - Pan zrobil piruecik. - Do tego, co pani chce dojdziemy za jakiś rok. Odrośnie pani, porobimy pasemka i tak coraz więcej, coraz więcej, coraz więcej, aż zrobią sie jasne... - Tu nie skończył, bo Matka wbiła mu w serce grzebień odwrotną stroną, znaczy się tym podwójnym widelcem.Pan był przyzwyczajony. Twarda

Polecane strony