Blog

Nie ma takiego idiotyzmu, jakiego wojsko by nie ły

Wędrówka Wiltona i Lyna przez pustynię, jak i retrospektywa z lat 80. czyli historia wzlotu i upadku "ANZ" są raczej seriami gagów i anegdot niż prowadzącymi w jakimś kierunku opowieściami. Także jako satyra antywojenna "Człowiek..." sprawdza się średnio. Owszem, wynika z niego, że nie ma takiego idiotyzmu, jakiego wojsko by nie łyknęło, a przyswoiwszy - nie broniło jego sensowności jak niepodległości. Jednak mamrotanie o "ciemnej stronie mocy" przy jednoczesnych aluzjach do Guantanamo nie brzmi specjalnie przekonująco, ani nawet taktownie. Przy tym wszystkim jednak "Człowieka..." da się oglądać - to jeden z tych filmów, które lubię, choć uważam za nieudane. Może to sprawa aktorów. Wydrukuj Kup licencję FilmyNajlepiej oceniane Najczęściej oglądaneNajlepiej oceniane Najczęściej oglądane Na skróty: Polecamy: Poleć stronę Zgłoś błąd

Polecane strony