Blog

Po wylądowaniu, stojąc w strugach ulewnego deszczu

03-05-10, 09:31 12-05-10, 07:18 05-05-10, 15:40 02-05-10, 17:19 02-05-10, 08:14 Prezydent USA udał się do jednego z pięciu zagrożonych stanów - Luizjany. Zła pogoda uniemożliwiła mu lot helikopterem nad wielką plamą ropy. Obama przeleciał natomiast nad słonymi bagnami delty Mississippi oraz przybrzeżnymi wyspami. Po wylądowaniu, stojąc w strugach ulewnego deszczu, powiedział, że sytuacja jest bardzo poważna. - Mamy do czynienia z wielką, potencjalnie bezprecedensową katastrofą ekologiczną - mówił. Obama poinformował, że plama ropy znajduje się 15 kilometrów od wybrzeża Luizjany i powiększa się o 750 tysięcy litrów dziennie. Prezydent USA przyznał, że nie da się szybko zatamować wycieku. - Ropa, która wciąż wycieka z odwiertu może poważnie zniszczyć gospodarkę i środowisko stanów położonych nad Zatoką Meksykańską. Taka z sytuacja może trwać długo - ocenił. Zagrożenie dla gospodarki USA Powiększająca się plama ropy zagraża nie

Polecane strony