Blog

Street nowego premiera" - pisze "Guardian". Ale ta

Liberalnych demokratów. Clegg zawsze twierdził, że wejdzie w układ z partią posiadającą największą liczbę głosów, co sugeruje wybór torysów, którzy w wyborach uzyskali ich najwięcej. "Może argumentować, że większość wyborców głosowała za zmianą, więc Clegg musi dotrzymać słowa i ma obowiązek rowadzić na Downing Street nowego premiera" - pisze "Guardian". Ale taka postawa ma swoje negatywne strony. Dla czołowych liberalnych polityków sojusz z ich "starym wrogiem" - torysami, czy to w formie "luźnego flirtu" umożliwiającego im utworzenie mniejszościowego rządu, czy "formalnego związku małżeńskiego" - koalicji, jest trudny do przełknięcia. Obie partie dzielą głębokie różnice w sprawie UE, imigracji i pocisków Trident - zauważa dziennik. Innym ryzykiem jest to, że układ Clegga z torysami może nie spodobać się wyborcom liberałów - nie po to na nich głosowali, by utorować drogę Cameronowi. "Guardian" zwraca uwagę, że jak dotąd

Polecane strony