Blog

Tak ostro, że nawet nie zauważałem zmian pór roku.

Pędzie a z ziemniakami... Bo przecież w trasie długo nie ujedzie na kartofelkach i surówce. No cóż, nie ma łatwo. Podziel si: poniedziałek, 01 marca 2010 14:42 Tegoroczny luty nie był w moim wykonaniu wybitnie koncertowy - ledwo cztery nędzne sztuki. Nędzne w sensie ilości, nie jakości. Przez ostatnich parę lat zasuwałem tak ostro, że nawet nie zauważałem zmian pór roku. Styczeń, kwiecień, czerwiec, październik - wskazówki zegara pędziły jak naćpane amfą. Wreszcie przyszedł kryzys - mniej grań, domowa stagnacja, przewlekłe przeziębienie i kontemplacja brudnego śniegu, który miast topnieć, piętrzył się niczym Karkonosze. Przeżyłem nawet coś w rodzaju nano- deprechy. Raz na parę lat zdarza mi się taki stan; pewnie dlatego, iż na codzień jestem przeenergetyzowanym euforykiem. Po prostu zwykle nie mam czasu na doła - zapierdalam we własnej, mentalnej fabryce. Mam tysiące rzeczy do roboty. Wstać, zrobić sobie dziwne jedzenie płatki owsiane

Polecane strony